Archiwum sierpień, 2004
4:3 …
Miękkie bity w oparciach foteli pogodzinach oraz outcafe. Odstress na tyle, że nawet nie trzeba tym razem do rana. Odstress na tyle, że nawet się nie chce kursywy.
Słoneczna plama oświetla wybieg dla aniołów.
Spojrzenie na świat poprzez kadr 4:3 – szerokokątny lub pod lupą. Spojrzenie na barwy które można kształtować, formować pogląd na jedyną słuszną wersję rzeczywistości.
Hm.
Idę zatem popróbować jak to działa na stromiźnie – blog zatem będzie (najprawdopodobniej) nieczynny przez najbliższe dwa tygodnie.
Ewentualnie może się dać skusić na małą przerwę w odpoczynku od onlajnu w jakiejś popradzkiej cafe?
Remont …
Remont a zatem zmieniliśmy piętro. Tymczasowo. Bardzo dobrze to wpływa na nastrój. Zwłaszcza, że okupujemy przyszłe pomieszczenia reprezentacyjne.
Pozostaje uzupełnić tylko i wyłącznie stan portfela o międzynarodowe środki płatnicze i właściwie wszystko genialnie będzie na swoim miejscu. Za wyjątkiem oczywiście tzw. realizacji planu (trochę to dawnym czasem pobrzmiewa).
Urok postawy roszczeniowej?
Zobaczymy …
Surrealistyczny poranek.
Ktoś powie, że ostry azbest …
Otwieram oczy i dopijam resztę piwa. Ciepłe już.
Dobrze, że powietrze się zmieniło. Kłuje w mostku.
Nie jestem pewny niczego i mam pewność wszystkiego.
Czasami trzeba. Po prostu trzeba. Bo to ostatni z dziewięciu żywotów kota.
Ścieżka. Cień. Skok.
Cieniolubną …
Jak mówię to się męczę.
Młoda kazała podlać kwiatka.
Zdecydowanie jestem rośliną cieniolubną.
Powiedzmy …
Powiedzmy, że prawie dosięgnięte.
Żeby się jeszcze ciut bardziej pracować chciało.
Tuż tuż …
Coś jest kawałek, tuż tuż za rogiem, na wyciągnięcie ręki. Bardzo pozytywne i otwarte. Rozwiązujące wiele spraw.
Nie mogę jednak tego dotknąć.
Nie umiem się ruszyć.
Ani o milimetr.
Plenizio na horyzoncie …
Trzydzieści stopni w spalinach to nie jest dobry pomysł. Do tego człowiek zwierzę kapryśne: gorąco źle, pada źle.
Dwie sprawy ratują ten stan rzeczy: można zawsze wrodzone lenistwo uzasadnić upałem oraz to, że piweczko smakuje bardzo bardzo*
Za oknem, na skrzyżowaniu, na wskutek przygrzania słoneczkiem, ilość arabskich awantur wzrosła niepomiernie. Cholerne tureckie wrzaski są głośniejsze od klaksonów.
Lato ma swoje i złe strony. Osy lecą do onego piweczka. Znacie jakiś sposób?
Żeby dziewczyny tutaj były ładniejsze i bardziej zadbane. Żeby arabstwo się tak nie darło i żeby było więcej parków.
Gianfranco Plenizio na winampofonie.
Góry na horyzoncie czasowym.
Kładę na parę rzeczy na które już dawno powinienem, będę spokojniejszy.
Trzeba posprzątać mieszkanie.
Pieprzony, zboczony czilaut.**
*kopirajt nie uiszczony jeszcze w kasie, ale chyba mloda mnie nie zabije
**powstawiacie sobie sami emotki w odpowiednie miejsca?
Empatia nadwyrężona …
Niby na spacerze porannym było lepiej. Teraz jednak dalej jakiś cień się snuje.
Mam omamy albo jakąś empatię nadwyrężoną.
Co (innymi słowy) i tak wychodzi na to samo.
Coś nie tak …
Czy jak się budzę sam (i jeszcze do tego wstaję) przed budzikiem który jest ustawiony na szóstą rano to znaczy, że już bardzo ze mną źle?
Konste(rn)lacja …
Wzajemne „zapomnij o mnie”. Niełatwe. Niezrozumiane.
Taka dziwna konstelacja.
Czas leci jak oszalały. Przyzwyczajam się.
Myslovitz – Myslovitz (ale raczej a capella).
Spać nic więcej …
Wszyscy jacyś zwieszeni dzisiaj. Chyba, że coś mi się wydaje. Chyba jednak nie.
Lekkie deja vu …
Pod powiekami trochę piasek w powietrzu lato. Dzisiaj jakoś tak przerysowany jestem i to grubą kreską. Odkupię się poprzez pracę. Jeżeli dam radę.