Archiwum maj, 2007
Przekąsy z placu Rodła
W powrotnym busiku z Berlina, pomiędzy monotonią (wydaje mi się, że) A6 a chyba świeżym zainspirowaniem pochodnym od dobrej kawy, Warsteinera i raczej wschodnich części niemieckiej stolicy, złożył mi się w głowie pomysł atrakcji turystycznej pod postacią Muzem Zmierzłości Szczecina (w Szczecinie, lub coś w tym guście, może ulec zmianie).
Instalacje i eksponaty tam zgromadzone miałyby za zadanie ukazywać siłę i rozległości szczecińskiej zmierzłości – do kolekcji mianowicie na pewno należałoby pozyskać:
Zimny kebab – zaczynamy od spraw elementarno-egzystencjalnych a więc fast soul food uliczny: mięso ziębnie na wskutek niedogrzania mrożonego naleśnika do rollo. Trzymane pod kloszem w muzeum, zarówno w celu utrzymania równowagi termicznej jak i nawiązania do wzorów z Sevres.
Mechaniczne moherki kładące szpatułkę oddzielającą w Netto – instalacja industrialna obrazująca tak zwaną walkę o taśmę przy kasach. Obawiam się, że nieprzetłumaczalne w słowie pisanym.
Autobus podjeżdżający na przystanek co 20 minut (może być makietka) – zawsze jest tak, że wszystkie inne linie kursują częściej niż Twoja. Zapomnij o tym, że tam gdzie chcesz podjedziesz autobusem alternatywnym.
Parada jednostek na Dni Morza – jeżeli już jesteśmy przy makietkach. Podczas corocznego oczekiwania na zawsze spóźnione sztuczne ognie które miały być o północy ma miejsce żelazny punkt programu wywołujący u zgromadzonych zbiorowy jęk zawodu. Źródła miarodajne podają, że daje się to obejrzeć tylko raz w życiu. Dodatkowa zaleta eksponatu to fakt, że można to zorganizować przy niskich nakładach: miska, kilka łódeczek plus Wyspa Grodzka wykonana z zielonej gąbki (uderzające podobieństwo) i stateczki popierniczające dookoła.
Srające gołębie – w innych miastach element tzw. nieodłącznego klimatu rynków staromiejskich. Z racji braku rynku, sam gołąb jawi się raczej jako bezrobotny lub nawet niebieski ptak który niepotrzebnie zasyfia ciasne podwórka w Centrum. Można łączyć z próbami wybudowania Starego Miasta od połowy lat dziewięćdziesiątych XX wieku.
Jakakolwiek opasła księga, gdzie na końcu każdego akapitu wyryte jest złotymi głoskami „a poza tym uważam, że Galaxy należy zburzyć” – mantra powtarzana na wszystkich forach miejskich i niekoniecznie. Patrz: „a poza tym uważam, że Kartaginę należy zburzyć”.
Jako zalążek wspaniałej kolekcji nadaje się wyśmienicie. Przedłużał tego nie będę, ponieważ nadmiar w takim szczytnym celu jest dalece niewskazany i nawet daleko posunięta autoironia może nie sięgnąć celu – jak głosi szablon grafitti z Dworca Głównego: „Sztuka trafi do odbiorcy pod warunkiem, że jest on jej adresatem”. Nawiasem mówiąc, na długo przed Włoszczową, peron czwarty tego przybytku już był czymś w rodzaju symbolu potęgi lokalnej PKP.
Dobranoc Państwu.
Koktajl (?) kulturowy
Jest wprost niemożliwością żeby to był czwartek ale jak powiada bodajże wujek Heniek w jednej reklamie, imienia dokładnie w tym momencie nie pomnę, a jednak.
Udało mi się zmontować matrix niespodziankowy niczego nie podejrzewającej żonie, czego rezultatem będzie sobotnia wycieczka za prawie miedzę do dość dużego miasta, tak odrobinę.
Energia nasza życiowa dzisiaj, podsumowała plan dosyć krótkim stwierdzeniem, że najbardziej znanym niemieckim daniem jest turecki kebab – no oprócz może niszowego znaczenia hamburgera i frankfurtera. Wystarczy.
A czasami jednak mam niejasne przeczucie, że w przeważającej mierze składamy się z gastronomii…
W eter
Dźwięki wypuszczam w eter dla mojego Promyczka…
Well you can terraplane
in the fallin rain
I drive a Rolls Royce
cause it`s good for my voice
But you won`t fool the children of the revolution
No you won`t fool the children of the revolution
strip czyli pasek
się niepiszesię tak to mniej więcej
z ukrycia fotożona robi sokratesa myślącego (kheeee)
oja, późno…
Z wielką przyjemnością
W sumie dobrych wrażeń i mijanych przeciwstawności dotarło do mnie w jednym wieczornym momencie wrażenie, że dopiero około wieku lat trzydziestu można mieć cortazarowską głębię percepcji w dupie i nic sobie z tego nie robić. Z wielką przyjemnością…
Komiksu pvek (chyba) już dawno nie ma, jednakże hasło rewolucji na teraz nadal pozostaje aktualne. I mocno mi to poprawia i tak całkiem dobry humor.
so… stay tuned
Wraz z porą ciepłą a wręcz upalną rozpoczęło się w mieście odliczanie do sierpniowych regat Tall Ships’ Races 2007 z finałem w Szczecinie. Niektórzy twierdzą, że przyjdzie się nam najeść wstydu i skompromitować – myślę, że jednak będzie dobrze.
Jeżeli nie macie jeszcze planów wakacyjnych lub są one niepełne to może warto wziąść pod uwagę wizytę na zachodnim wybrzeżu (west coast hehe)?
Temperatura, klimat i tak zwana aura ogólna sprzyjająca pozwalają mi sądzić, że sezon letni 2007 pod wieloma względami będzie udany. Zapewne duży w tym udział ma zmiana miejsca pracy, i to nie tylko ze względu na widoki z jedenastego piętra biurowca (chyba jest w sam raz – na początku myślałem, że odrobinę wyżej by było lepiej ale po przyjrzeniu się rękawom ewakuacyjnym, stwierdzam, że jest idealnie). Nie do przecenienia jest również rychła perspektywa wyjaśnienia spraw które jeszcze zalegają w śląskiej krainie.
So… stay tuned