Archiwum listopad, 2005
[…]
Obracam w wyobraźni kamyk woli i przyzwyczajeń.
Obrócić go refleksem w stronę czarnego światła.
Wyzwolić energię przeciwieństw.
[…]
Kiedy wchodzę z zewnątrz do Ośrodka Badania Martwicy Mózgu to mam dziwne wrażenie inności.
Coraz więcej spraw staje się tutaj niejasnych.
A może to moje wyalienowane podejście do tego?
Wyjaśnię to.
A teraz jedziemy na Śląsk.
[…]
Po pierwsze, pogoda jest taka, że i tona kawy mi nie pomoże i będę Susłem (Susełem).
Po drugie, z kolegą Bieriozem opracowaliśmy naukową nazwę na nasze biuro, oraz tzw. stan permanentny jaki tu panuje: Ośrodek Badawczy Martwicy Mózgu.
Po trzecie, za tydzień jedziemy z Młodą na Śląsk. Wytęsknione, a dla mnie chyba pewnego rodzaju sprawdzian (tak pół żartem, pół serio) z pierwszych czterech miesięcy porwania Córki Teściom.
Po czwarte, lektura Perl Medic uświadomiła mi jak wiele jeszcze przede mną w tym obrębie i jak ważne czasami jest pisanie strict.
Po piąte, Promyczek uważa _również, że film „Pręgi” jest bez sensu.
Po szóste, AGD tudzież inne hausgerate uznało, że się ostatnio nudzimy i lodówka postanowiła znowu sobie trochę pociec.
Po siódme to ja chcę, żeby w Orange było tak jak w Plusie, że sobie biorę za 49 złotych GPRS bez limitu do telefonu a nie _muszę w promocji jakąś kartę laptopową za dwie paczki kupować. Ugh.
Po ósme, generalnie nie marudzę, tylko czasami…
Po ostatnie, to za dużo tego jest żeby zmieścić to w jednej wyliczance – jakbym nawet się bardzo mocno nie starał.