Archiwum wrzesień, 2005
Off
Jakoś tak odrobinę offowo się zrobiło. Pomimo trudności (tak, tych samych co zawsze) to jest jakoś spokojnie. Może nawet odrobinę bardziej gniewnie niż zwykle, może po prostu z trochę większym dystansem do spraw zawodowych które do tej pory bardziej mnie zjadały niż teraz. Nie jest to olewactwo. Chyba któraś-tam część mnie wróciła po ostatniej niemalże dwuletniej nieobecności. Nieobecności spowodowanej wyjazdem i pobytem u naszych zachodnich sąsiadów.
Inna sprawa, że niektórych ludzi, którzy mienią się być poważnym managementem (kursywicznie-ironicznie celowo) nie sposób traktować nawet odrobinę serio – bo sami na to zapracowali.
Zbiorczo trochę
Spotkanie w Berlinie, pseudobiznesowe miało wymiar taki, że dopiero się to okaże w nadchodzącym czasie co z tego całego, zamierzonego przemeblowania wyniknie.
Zgnilizna zapanowała i to bynajmniej nie moralna ale meteorologiczna ze względu i na jesień i na położenie miasta na terenach bagiennych. Co taki ujemny ma skutek, że na Słoneczko działa dużym aua w stawie barkowym z promieniowaniem. Co z kolei na mnie działa zmartwieniem ciągłem bo jak Słonko aua to i ja w głowie też.
Weekend stał pod znakiem higieny psychicznej czyli bez wprowadzania się w stan uległości siłom grawitacji. I dobrze.
Okazuje się, że czasami pewne rozwiązania są tuż-tuż pod ręką (bo z reguły rozglądamy się daleko). Najlepszym sposobem na net domowy okazuje się być umowa z tzw. operatorem komórkowym na jakiś nielimitowany ilościowo gprs. Z jednej strony szkoda, że po oczekiwaniu na „rewelacyjną” firmę (która ma wyłączność w lokalach tejże spółdzielni na montaż) dwumiesięcznym, ten pomysł pojawił się był. Z drugiej nie jestem pewien (ale chyba prawie na pewno nie) promocje na nieograniczony gprs były czy też są od końca wakacji. Tylko, że trzeba modem zakupić i nie jest on po złotówkę (jak wszystko inne u operatorów – to taki autosarkazm).
W powyższym może i dużo jest kursywy ale też dlatego i że mnie już kur..sywa trochę trafia jeżeli chodzi o sprawy oligopolu operatorów tudzież rzetelności „rewelacyjnych” firm które w drodze dziwnego częstokroć przetargu, wchodzą w posiadanie wyłączności na matolenie potencjalnych klientów na usługi, odległymi terminami (ruchomymi).
Pokrótce tyle z kontekstu wyrwanych notatek o życiu i kochaniu na optymistyczny sposób (chcę to podkreślić bo widzę w moich akapitach trochę narzekań i marudzenia).
Parówki z serem na kolację zrobić?
;)
Kierunek Berlin
Tytuł?
Stanowczo czas zbyt szybko czasami biegnie – tak szybko a wydaje się właśnie, że tak właściwie.
Bo tak naprawdę to co _jest, wydaje się mi być jakby od zawsze – a kiedy pomyślę, że tak nie było, to zdaję sobie sprawę, że to mi daje siłę.
Co nie zmienia faktu, że to co _jest też mi daje siłę.
…i optymistyczny logout zamiast puenty
Poranek
Najbardziej lubię stać ze Słonkiem rano na przystanku.
Najbardziej lubię kiedy nic nie mąci moich myśli.
Najbardziej lubię kiedy w biurze jest pusto.
Najbardziej lubię czysty wschód słońca.
Najbardziej lubię uśmiech Promyczka.
Najbardziej lubię wyraziste dźwięki.
Najbardziej lubię proste rzeczy.
Poniedziałek
Myślę, że jednym z najgorszych odczuć w moim życiu jest lęk o bliżej nieznane.
To mnie paraliżuje niesłychanie.
Na razie nie mogę napisać nic więcej.
Oznaka
Wbrew onlajnowym oznakom – czy też raczej wbrew brakom oznak takowych – żyjesię.
Wyszczególnię niebawem
rsom
Coś mnie podsumowywująco pozytywnie na revisited state of mind wzięło, http://www.digart.pl/details.php?id=211784 .
Susełem
Czy ja jestem susłem (susełem)?
Śpię ostatnio 10h na dobę i się nie wysypiam i zasypiam.
Co jest psiakość?
…
Tak tylko chciałem napisać, że moje skromne urodziny nie zmiotły mnie z powierzchni ziemi. Problemów moich ani nie ubyło ani nie przybyło w jakiś sposób znaczący.
Domujemy szczęśliwie coraz to czasami familijniej a czasami mniej odrobinę – a ja się czasami zastanawiam jak to będzie za rok przy okrągłej cyferce.
No ale podobno po cóż zastanawiać się na zapas…
29
fak, kończę dzisiaj 29 lat…
(…)