Archiwum listopad, 2007
Hansestadt
Okazuje się, że pamięć jest w stanie przetrwać o wiele więcej niż pierwotnie mogłoby się nam wydawać. Okazuje się, że tak jak piszesz Promyczku, pomimo przeciwności losu, wrażenie ulotne tamtych czasów przetrwało i co najważniejsze coraz więcej ludzi chce o tym pamiętać i podnieść to do rangi wartości. To, że o tym piszesz mnie cieszy podwójnie (lub nawet więcejkroć) bo oznacza, że nie tylko jest, pozwolę sobie użyć sformułowania-wytrychu, oczywistym uniwersalizmem ale też jest ważne dla nas samych.
Kiedy czasami w społeczeństwie i otoczeniu więcej nienawiści i roszczeń. Kiedy jedyną słuszną interpretacją historii próbuje się wytłumaczyć w wielu miejscach krzywdzącą inność, wtedy przypominają mi się słowa pewnych wspomnień:
W pierwszych miesiącach po wojnie obok siebie zamieszkali zwycięzcy ipokonani, a jednocześnie ofiary i ich kaci: przyjeżdżające do stolicyZiem Odzyskanych liczne żydowskie rodziny i niemieccy mieszkańcymiasta, którzy powrócili do Szczecina po przymusowej ewakuacji. Zarównojedni, jak i drudzy osiadali w większości właśnie na Niebuszewie.
Róża Król nie przypomina sobie poważniejszych niemiecko-żydowskich czyżydowsko-polskich konfliktów. – Mieszkaliśmy w tych kamienicach razem:Niemcy, Żydzi i Polacy – opowiada. – Pamiętam, że Niemki przychodziłydo prac domowych, prania czy przypilnowania dzieci. Język żydowski,jidysz, jest zbliżony do niemieckiego, więc nie było trudności wdogadywaniu się.
Obie nacje starały się szybko zaaklimatyzować się w nowychwarunkach. Liczbę Niemców w tym czasie historycy szacują nakilkadziesiąt tysięcy. Przynależność państwowa Szczecina była wtedyjeszcze na tyle nieokreślona, że niemieccy mieszkańcy mogli miećnadzieję, że miasto pozostanie w granicach Niemiec. Utworzyli nawetwłasny zarząd miejski funkcjonujący jako instytucja pomocnicza przywładzach radzieckich. Także ludność żydowska, jak podkreślająhistorycy, była dobrze zorganizowana. Miała własne miejsca pracy,szkoły podstawowe, organizacje społeczno-kulturalne, nawet własnąprasę. I była liczna.
(http://niebuszewo.pl/index.php?link=_news_full&idi=25)
Cytat może przydługi ale chyba najlepiej podsumowuje nasze rozmowy o historii, tej jakże odmiennej. I chyba też jest najlepszą refleksją w przededniu gdy granice (przynajmniej w duże mierze) znikną. Oby jak najszybciej zniknęły też te niewidoczne.