Archiwum sierpień, 2005
Stąd
Może by tak dzisiaj gdzieś z aparatem na spacer się przejść.
Jakoś trzaskają te dni ostatnio jaksbata.
Wylogowujem się stąd.
(frilans)
Po prawie dwóch latach obcowania z tzw. „niemieckim smakiem”, trochę opornie idzie wysmażenie off-frilanserowego trendy dizajnu.
Tak mnie jakoś w rozbawiony sposób na kursywę od rana wzięło.
Kolory
Jeszcze trochę czasu niewiele a z naszego pseudobalkonu będziemy mieć widok na kolory jesieni.
Pięknie wyglądają te place z góry.
Szkoda tylko, że po złocistych barwach przyjdzie pora szara.
Bo śniegu to tradycyjnie w tym mieście zapewne nie będzie.
Tak mnie jakoś pogodowo naszło…
blogies.technolodżies
Stwierdzam z niezmiernym zadowoleniem, że edytorek blogowy zaczął działać pod Firefoxem.
Albo ja mam jakiś spóźniony refleks…
Bilans
Całkiem udany koncert (jak dla malkontenta) Bajmu na sobotnich rocznicowych obchodach solidarnościowych, wraz z udanymi całkiem całkiem fajerwerkami. Udane spotkanie wieczorne w piątek. Udany dłuuugi spacer (zakwasy chyba jednak się objawiły nieco) ze Słonkiem poprzez dzielnice w których jeszcze nie _byliśmy. Udanie spędzone kilka godzin w kuchni w niedzielę. I tegoż samego dnia wścieklica na obydwa systemy domowej maszyny komputerowej.
Tak jakby nieco chciał się dzisiaj wicherek w pracy podnieść (z moim przełożonym obcojęzycznym, którego inicjały tradycyjnie przez wzgląd na litościwość przemilczę). Trochę a jakby nie.
Młoda jest pierwszy dzień w nowej pracy.
Bilans biorytmu (po)weekendowego zdecydowanie, jak widać, na duży plus.
Bo czasami sobie trzeba pewne rzeczy wypisać (np. na blogu) żeby w pełni posiąść ogląd całości.
…
W tym miejscu miała powstać notka będąca podsumowaniem dzisiejszego (i nie tylko) dnia. Autor jednak bardziej bliski jest oddaniu się otępieńczej wegetacji niż czymkolwiek innemu… (czy ja w ogóle to po polsku napisałem?)
Wyspy
Fanom Morrowind’a szczerze polecam (już sam początek jest bardziej miodny niż Tribunal i Bloodmoon razem wzięte).
7:57
Sierpień kończy się, a z nim, myślę, że znikną pewne troski portfelowe. Bo czas już najwyższy.
Tylko
Właściwie to chyba tylko napiszę, że mam nadzieję, że jutrzejszy dzień będzie jaśniejszy i przyniesie te spóźnione rozwiązanie prozaicznych zmartwień.
Totutotam
Zbieranie wszystkiego pomalutku w większą całość. Różne sprawy i sprawki w różnych miejscach i o różnym charakterze. Totutotam.
Staram się pamiętać bez notesu. Staram się wszystko w miarę równomiernie. Staram się… zobaczymy pod koniec miesiąca na ile się starałem.
Właściwie znacznie bardziej powinienem się denerwować a jakoś taki jestem spokojny. Może to dlatego, że jest mi dobrze, nawet bardzo. Licząc latami, to może jest tak po raz pierwszy od bardzo długiego czasu.
Spl
Zasmakowałem ostatnio w prostych (no prawie) logotypach na okładkę bloga
Psiajucha
I dlaczego do cholery Radio ABC zakończyło nadawanie?
F5
Szef ochrony na parterze wieżowca odblokowuje windę.
User logged in…
Czasami przychodzą mi na myśl słowa Hari Seldon’a (intelektualnego guru cyklu „Fundacja” autorstwa Asimova): „Czeka was szereg kryzysów z których każdy następny wydawać się będzie niemożliwy do pokonania…„.
Tak mi się rysuje właśnie perspektywa ostatnich dwóch naszych miesięcy: jako szereg progów-sytuacji do pokonania, zmierzenia, nazwania… i nieważne czy chodzi tu o współczynnik czas/koszt utrzymania czy o sprawy metafizyczne – jest tak samo: chęć (wola, imperatyw) działania bądź kwestii wyboru w szeregu takich sytuacji oznacza tylko jedno: łagodne szczęście naszego istnienia.
Prekognicja spiera się z utopijną psychohistorią Asimova. Może nawet się uzupełnia: bo czy nie jest tak, że to co przewidujemy powinno się zbiegać z tym co czynimy? Czyż nie prościej jest założyć tego typu determinizm aby poczuć te zbieżności, zamiast pytać: dlaczego drogi są rozstajne?
Tak jak pisze Młoda: _żyjesię i nazywa wszystko to co nas otacza.
Page is turned…
Pora zmienić splesza.
Trend w górę
Pewin punkt zwrotny biorytmu życia ujemnego (trochę) został minięty.
Trend w górę a wszystko ma sens.
Szczegóły wkrótce.
Logout
Dzień upłynął pod znakiem indeksów (kluczy) unikatowych.
To chyba tyle co mi zostało w głowie od rana.
Logout.
Post
Duży oflajn z Gośćmi poprzez weekend.
Koncepty trzeba pozbierać.
Trzy dni oflajnu
Wedle wszelkich znaków (nie wiem czy na niebie i na ziemi) to powinienem od jakiejś godziny celebrować długi weekend. Mam jednak przeczucie, że nadciągające atrakcje i tak nie uciekną – więc dochodzę do wniosku, że wcale się nie należy do nich spieszyć, przyjdą same.
Pogoda już zupełnie na serio nie może się zdecydować. Trzymam kciuki za to przejaśnienie które właśnie obserwuję za oknem biura i trzymam kciuki za to żeby ten przemyski 0.48 w Katowicach nie był zatłoczony.
Tak zupełnie przy okazji, to „Sin City” to jakaś straszna chała? Czy rozrywkowo da się obejrzeć?
;)
Prognoza pogody dla weekendowych gości w Szczecinie: cholera wie jak będzie.
Niezmiennie odtańczamy zaklinanie promieni słońca.
Niektóre rzeczy są const.
Tak mi się trochę żartobliwie skojarzyło i wygrzebałem małą retrospekcję.
Siedem dni ma tydzień…
Trochę już wykańczające zimno od jakiegoś czasu, odtańczę może jakiś taniec zaklinacza pogody w tzw. intencji? Reason: mamy gości (Pati & Grzegorz) w najbliższy weekend, się pewnie będzie działo. (Czemu dopiero środa jest?)
Sezonowość widzę jakąś ostatnio przewijającą się we wszelakich aspektach. Nie?
A konteksty to ja mam chyba dzisiaj jakieś przetasowane…
Progress bar
Progress bar na zdalnym desktopie wskazuje na to, że jeszcze pozostało mu trochę do zrobienia. Nie będę tego jednak tak jak zawsze pilnował dzisiaj. Zostawię, niech sam wykona to co ma wykonać – ja natomiast wyjdę stąd. Wyjdę ze stanu permanentnej obawy o cokolwiek drobnego – bo to jest chyba moja największa kula u nogi (wszelkiego działania).
Trochę
Trochę wymięty browarkami weekend.
Trochę jakieś przeziębienie (chyba nic więcej), trochę zmęczenie.
Trochę spięty tydzień.
Trochę zespół napięcia przedwypłatowego.
Heh
Jakiś czas temu przeczytałem wyniki pewnych dyskusyjnych zapewne badań, że częste sprawdzanie poczty elektronicznej negatywnie wpływa na inteligencję. Czyli, że co? Jak kilkadziesiąt razy dziennie naciskam ‘odśwież’ w autluku to znaczy, że głupieje? (i tu następuje konstatacja notki sprzed chwili)
A tak na marginesie nic tak mnie nie wyprowadza z równowagi, powodując stres tym samym, jak ustawienie programu pocztowego na automatyczne odbieranie wiadomości co jakiś tam czas.
Wniosek (po tym jak księgowa dzisiaj obwieściła kto ile ma niewykorzystanego urlopu) nasuwa mi się sam: Powinienem od dnia dzisiejszego od firmy otrzymywać grube za szkodliwość.
Pomimo tego, że w notesie jeszcze zalega trochę do zrobienia a czas się kurczy coraz bardziej i nowe rzeczy gonią – to jakoś coraz bardziej ogarnia mnie spokój i pogoda ducha. Kiedy pomyślę kogoczego może to być zasługa to jakoś tak sam do siebie uśmiecham się lekko.
Niemniej jednak odrobina więcej koncentracji by mi się przydała. Nawet jeżeli miałoby to oznaczać znacznie bardziej regularne tempo pracy.
Gdy tak patrzę wstecz poprzez bloga, to widzę, że sporo miejsca poświęcałem sprawom projektów. Teraz jednak jak nigdy dotąd bardziej pełno we mnie jest domu niż czegokolwiek innego.
Hm. No to wybazgroliłem, widzę w powyższych akapitach, jak na moją lakoniczność, niezły kawałek autoobserwacyjnego wywodu.
Tu miejsce na takie małe netowe „heh”.
_hm
Chyba ostatnio zakrawamy z Młodą na filmomaniaków i nie wiem czy tego przyczyną jest brak telewizora, czy też nie.
Hm.
Chyba siadanie do pisania czegokolwiek _momentalnie po oderwaniu się od naciskania ‘odśwież’ mi generalnie nie służy.
ps do dzisiaj,
Takim małym postscriptumem dzisiaj zakańczam – minął właśnie okrągły miesiąc jak mieszkamy razem
…policz dobra czas,
Długie wieczorne i nocne rozmowy o sprawach dużych, ważnych, tych mniejszych i o kompletnych głupstewkach. Spokojne, szczęśliwe zaspanie nad ranem – może z odrobiną melancholii, może po prostu z wiecznej tęsknoty i ciągłego nie-do-końca-jeszcze zaspokojenia drugą osobą.
Cyferki w kalendarzu w tym miesiącu układają się w niezwykle spokojny ciąg zdarzeń bez napięć i stresów.
A w markecie budowlanym można dostać (prawie) wszystko oprócz uchwytów do mebli z których tylko jakieś nędzne ochłapy pozostały.
Uśmiech się
Papiery, kwitki, przelewy, znowu trochę notesika, autluk i kolejka rzeczy.
Słońce na zmianę z deszczem, śmiechawa na zmianę z melancholią.
Weekendowy brudaskowy Hormon oraz urodziny (niby mini).
Wycieczki z Promyczkiem po zakątkach Miasta.
Rodzice pytają jak się toczy?
Na patefonie Pogodno – Uśmiech Się.