Auć
W życiu się chyba tak nie zjarałem na plaży. Dziwnów, przyjemna atmosfera, fajny piasek i rezultaty takie, że jak siedzę teraz to się pocę. Głowa mi leci sama w dół do snu. A muszę wytrwać do tej 16.00 a potem czym prędzej w domu przyjmę pozycję horyzontalną.
Tak to się kończy jak się nonstop zakochiwuje
zwlaszcza w miejscach bardzo nasłonecznionych.
Trackbacki/pingbacki
Komentarze
Skomentuj
Musisz być zalogowany żeby móc skomentować ten wpis.
teraz wypadałoby zaśpiewać „chłopaki lubią brąz”
hm, jakbyto… raczej czerwień :D
czerwony jak cegła… ;D
… whiiisky moooja żono :D
czyli rozumiem, że spódniczka z liści palmowych nie jest jeszcze tak całkiem stracona? ;)a tak w ogóle kiedy zobaczyłam wyraz 'zjarałem’… nie wiedzieć czemu… przypomniał mi się amsterdam… i rowerzyści. :Pz marketingowego punktu widzenia to takie pozycjonowanie troche… tak jak:volvo – bepieczeństwotojaranie – amsterdam… dobra, wiem – późno jest…
nie no jak dla mnie najnormalniejsze na świecie skojarzenie: Amsterdam = rowerzyści ;)