Saturday morning
Jakby nie spojrzeć to szykuje się pracowita sobota.
Wczoraj niejakim rozpędem poczułem, że mógłbym tydzień roboczy pociągnąć jeszcze przez dwa dni. I proszę. Nie minęło pół godziny jak zadzwonił telefon w trybie pilne. Mam nadzieję wyrobić się we dwie godziny bo muszę się jeszcze psychicznie nastawić na dłuższy set sklepowy. Tak, dzisiaj ma nastąpić ostateczne rozwiązanie kwestii sukienki ślubnej.
Nawet nie patrząc za okno, ciekawy dzień się zapowiada.
Skomentuj
Musisz być zalogowany żeby móc skomentować ten wpis.