Ufff

Ufff… i nie tylko od gorąca.

Dni Morza najlepsze chyba w całej swojej dotychczasowej karierze. Impreza w końcu rozłożona na tak duży obszar, że i skutecznie ruch tłumów był rozładowany i pozwiedzać można było niedostępne zazwyczaj tereny Łasztowni. Nie obyło się bez drobnych potknięć, takich jak bitwa morska w kompletnych ciemnościach, a i koncert finałowy, robiony „pod” TVP prezentował poziom, delikatnie mówiąc kiepski. Na szczęście scen było sześć, także było w czym wybierać.

Promyczek dodaje, że żałuje, że nie mamy kamerki, żeby co ciekawsze fragmenty atmosfery skręcić – naprawdę warto było.

Najfajniejsze w środowym meczu było to, że nie widziałem (lub nie pamiętam, hehe) tej bramki w którejś tam ostatniej minucie. To tak mogę uznać jakby jej nie było :) a wieczorek skądinąd sympatyczny.

Trackbacki/pingbacki

Komentarze

Skomentuj

Musisz być zalogowany żeby móc skomentować ten wpis.