Bilans
Całkiem udany koncert (jak dla malkontenta) Bajmu na sobotnich rocznicowych obchodach solidarnościowych, wraz z udanymi całkiem całkiem fajerwerkami. Udane spotkanie wieczorne w piątek. Udany dłuuugi spacer (zakwasy chyba jednak się objawiły nieco) ze Słonkiem poprzez dzielnice w których jeszcze nie _byliśmy. Udanie spędzone kilka godzin w kuchni w niedzielę. I tegoż samego dnia wścieklica na obydwa systemy domowej maszyny komputerowej.
Tak jakby nieco chciał się dzisiaj wicherek w pracy podnieść (z moim przełożonym obcojęzycznym, którego inicjały tradycyjnie przez wzgląd na litościwość przemilczę). Trochę a jakby nie.
Młoda jest pierwszy dzień w nowej pracy.
Bilans biorytmu (po)weekendowego zdecydowanie, jak widać, na duży plus.
Bo czasami sobie trzeba pewne rzeczy wypisać (np. na blogu) żeby w pełni posiąść ogląd całości.
Skomentuj
Musisz być zalogowany żeby móc skomentować ten wpis.