W sam raz, nie za daleko
Wygodny fotel w autobusie nie pomógł. Na przestrzeni mojej drogi do której coraz bardziej się przyzwyczajam na przemian okna atakowała jasna pełnia, ciemne chmury i właśnie burze. Ciśnienie zmieniało się jak szalone a ja w bladym odbiciu w szybie oglądałem najbardziej dziwne z możliwych scen. Scen wykrzywionych wewnątrz mojej podświadomości.
Efekt dzisiejszy jest tragiczny. Śpię z otwartymi oczami. Jedyne co mnie porusza to tykanie mechanizmu odmierzającego czas najbliższych pięciu dni.
Weronika chce żyć inaczej.
Obyś żył w ciekawych czasach.
Trackbacki/pingbacki
Komentarze
Skomentuj
Musisz być zalogowany żeby móc skomentować ten wpis.
czy nie sami nadajemy ciekawość czasom, w których przyszło żyć?
tak. nadajemy. ostatnio nadaję jak najbardziej :)tak tylko sobie westchnąłem :)
…a kiedy sami nadajemy zaczynamy dostrzegać wiele wiecej, pozytywniej…
:D