Młoda, miłość, Editorial i cała reszta
Coś mi pyknęło w łepetynie albo to jesień idzie.
Nienawidzę w tej firmie pilnować projektów graficznych. Po prostu nienawidzę.
Nie tego jednak one pyknięcie dotyczy. Dotyczy tych liści pierwszych co już opadły za oknem. Sentymentalność i uczuciowość mnie jakoś zawsze na tę porę schyłkową brała (tak mniej więcej jak innych na wiosnę). A, że i wysłowić się ostatnio trudniej – to też wątek ze sprawy.
Chociaż i pewnie trudności się piętrzą i tęsknota i niewiadome – jednak jakoś lżej, prawie na wolności. Dziwną panoramę tego wszystkiego mam pomimo złości poniedziałkowo-porannej.
Ta miłość. Ten Editorial. Wszystko przez te blogi.
Chyba żyjemy na tyle na ile kochamy.
Trackbacki/pingbacki
Komentarze
Skomentuj
Musisz być zalogowany żeby móc skomentować ten wpis.
Nie chyba. Na pewno. (patologicznie po swojemu tak myślę ;)
no to wychodzi, że jesteśmy z jednej patologii :)
czy być specyficznym to to samo co patologicznym ?
„specyficzny” to jednak jakieś skrzywienie wobec tzw. ogółu, nie? ;)
No jednak wychodzi, rzeczywiście. Utwierdzona w tym przekonaniu nie wiem, czy śmiać się czy płakać ;)
wyjdzie w praniu ;)
jak wszystko :)
jesień równiez potrafi być piękna. jeśli tylko zechcemy ją taką zobaczyć… pozdrawiam wrześniowo… jeszcze w porze lata. :)
no właśnie chyba jest dla mnie najpiękniejszą porą roku; chociaż nie powiem – ostatnio wiosna ją goni, może dlatego, że kojarzę, że tutaj kiedy drzewa są gołe to jest tak strasznie smutno;
A ja się chyba już zestarzałam. Kiedyś tylko wiosna…lato. Teraz wszystkie pory roku lubię. W każdej jest coś co lubię.
„Żyjemy na tyle na ile kochamy” i znów tantiemy polecą za cytowanie, jacca Ty mnie wykończysz.
a to nie jest tak że słowa powiedziane na editorialzlocie są naszą wspólną własnością ?!?
no ale powiedz, tak naj- naj- bardziej? :)
znacz co? kto? komu? jak? ja Tobie? Ty mi? (bo ja mogę troszeczkę nie pamiętać) :D
life’s short, but…love’s >not< always over in the morning :)
kto mię tu Eldritcha cytuje?…(psst, psst, baronie, to Ty?)
Długo się zastanawiałąm i nie wiem…chyba majowa wiosna na równi z wrześniową jesienią ….kurcze to bardzo trudne;-)
oui, oui :) pozdrav (p.s. czy to mię musi tak z(a)wijać)
… (aż mię zatkało) ;) … chyba nowe idzie, paczpani…
Ja Tobie.
ale to było tu a nie na Edzie.
wymienię za „żeby ludzie nie powiedzieli, że jakiś niehalo jestem”
to zahandlujemy zatem ;)
widzisz… bez smutku nie doceniłbyś radości. każda jest piękna, bo każda ma do spełnienia określone zadanie – być sobą – inną od pozostałych trzech. :) pozdrawiam wieczorowo. :)
Czy to oznacza, że czytałeś mojego bloga?! Coś więcej niż 2 ostatnie posty?! juuhuuu
blogola… amjorfan! :)
jormajmejt!