Młoda, miłość, Editorial i cała reszta

Coś mi pyknęło w łepetynie albo to jesień idzie.

Nienawidzę w tej firmie pilnować projektów graficznych. Po prostu nienawidzę.

Nie tego jednak one pyknięcie dotyczy. Dotyczy tych liści pierwszych co już opadły za oknem. Sentymentalność i uczuciowość mnie jakoś zawsze na tę porę schyłkową brała (tak mniej więcej jak innych na wiosnę). A, że i wysłowić się ostatnio trudniej – to też wątek ze sprawy.

Chociaż i pewnie trudności się piętrzą i tęsknota i niewiadome – jednak jakoś lżej, prawie na wolności. Dziwną panoramę tego wszystkiego mam pomimo złości poniedziałkowo-porannej.

Ta miłość. Ten Editorial. Wszystko przez te blogi.

Chyba żyjemy na tyle na ile kochamy.

Trackbacki/pingbacki

Komentarze

Skomentuj

Musisz być zalogowany żeby móc skomentować ten wpis.