Spisek urlopowy
Czasami odrobinę się zastanawiam jak to jest, że nie będąc szczególnym demonem pracowitości i skrupulatności, zawsze jakoś tak wychodzi, że zbiera mi się na koncie gigantyczny urlop? A kiedy, po prostu chciałbym uszczknąć z tego jakiś dzień lub dwa to okazuje się, że nie czas na to i nie ma mowy. Czy to jest może jakiś globalny spisek?
Zaczynam zauwazać, że poniedziałek chyba nie jest dobrym dniem na blogowe notatki.
Dlatego też między innymi, wypadałoby zmienić przyzwyczajenia podporządkowane rytmowi tygodnia.
Trackbacki/pingbacki
Komentarze
Skomentuj
Musisz być zalogowany żeby móc skomentować ten wpis.
Ciekawa notka.A blog….Chyba na niego zagłosuje.Zapraszam nawww.indiaarie.blog.onet.plwww.waldemarmilewicz.blog.onet.plwww.mimicarey.blog.onet.pl