Virtual insanity…

…jak u Jamiroquai,,, przyglądam sie głównej stronie serwisu i obserwuję pędzące blogi. Czyste szaleństwo krótko mówiąc. Kultura internetu zmieniła się mocno przez ostatnie lata (co za truizmy ja tu wypisuję) w przerażające momentami mass-medium o nieporównywalnej sile. Permanentne życie on-line,,, zamiast środka komunikacji mamy byt równoległy oparty na kulturze czata, blogu i digital community. Ciekawość a może nawet przerażenie mnie bierze na myśl (wizję) tego zaparęlat.

Za oknem bez zmian w odcieniach szarości, nieważne czy jestem tutaj czy ten parę godzin drogi stąd, w domu. Czasami rzeczywistość tutejsza w podstępny sposób zawirowywuje się i wtedy odnoszę wrażenie, że skrzyżowanie na którym jeszcze nigdy nie byłem w podstępny sposób udaje moją lukę w pamięci z rodzinnego miasta.

Co robię? Zaczynam pisanie zamiast wziąć się do pracy…

Skomentuj

Musisz być zalogowany żeby móc skomentować ten wpis.