Schemat codzienny …

Schemat codzienny spowodował, że nie miałem nic do napisania,  tym bardziej siły na sformułowanie ewentualne tego co teoretycznie się dzieje, się dzieje w mojej głowie. Bardzo obezwładniające uczucie. Zwłaszcza kiedy czuję obowiązek (powinność?) produkowania tych notek w formie estetycznej, nie bazgrania. Choć zdaję sobie sprawę, że 90% blogów nie po to chyba jest? Przypuszczam, że za przeproszeniem target tego serwisu jest inny.

Tak to jest jak ma się za zadanie stworzyć zautomatyzowaną pseudointeligentną bazę danych w oparciu o irracjonalną wersję autorstwa poprzednika… Nie, nie narzekam. Przyzwyczaiłem się i trochę zaczyna mnie to bawić, zwłaszcza kiedy bezpośrednio zainteresowani kompletnie nie wiedzą jaka jest ich wizja. Hmm, wygląda na to, że zupełnie nie ma znaczenia w podejściu konsumenta czy to jest strona www czy aplikacja. W sumie ma to jakieś szamanistyczne zalety. Chyba.

Moim największym problemem egzystencjalnym ostatnich dni jest to w jaki sposób wydębić większą zaliczkę przed wyjazdem na weekend do domu. Tak to już jest jak trzeba płacić za błędy młodości (a raczej jak trzeba spłacać haracz zakładowi ucisku społecznego).

Dlaczego rozmowy ze znajomymiprzyjaciółmi z Polski coraz częściej przebiegają wg schematu: „Co słychać?”, „Nic”…? Chyba muszę znaleźć jakiś pomysł na najbliższy wyjazd do domu ponieważ i cieszę się i obawiam…

Skomentuj

Musisz być zalogowany żeby móc skomentować ten wpis.