Słabsza chwila …

Te cztery dni bardzo szybko minęły. Zdecydowanie za szybko. Jakiś drobny smuteczek jest, że trzeba się znowu rozstawać. Dzisiejsze czasy nie rozpieszczają nas, cieszy mnie atrakcyjna praca i możliwość utrzymania się. Truizm, prawda? Tylko skąd ten smutek kiedy patrzę przez okno jadącego autobusu?

Może dlatego, że ani nie jestem ani tam … ani tu …

Taka … słabsza chwila,,,

Trackbacki/pingbacki

Komentarze

  • ~Nobody`s wife pisze:

    A jednak… Podziel z kimś ten smuteczek, malutki jest to nic go nie zostanie.

  • ~moniqa pisze:

    Czy truizm? Przykładne i prawe „jak nie ulec zagładzie”…A smutek? Chyba zawsze budzi go świadomość „przyjemnego przemijania”. Nowe radości przed nami. Oby…

  • ~siersciuch pisze:

    odrzuc smutki precz… i pamietaj, ktos kiedys powiedzial, ze trudnosci sa czlowiekowi w zyciu potrzebne…dla zdrowia psychicznego…madry to facet byl…rozmyslaj melancholijnie…ale nie zatracaj sie w swej wlasnej melancholii…to zgubne…czasami chwila zagubienia uswiadamia nam, gdzie tak na prawde przynalezymy…wszystko na tym swiecie ma swoj glebszy sens…naszym zadaniem jest go odkryc…ale bez pochopnosci…bo zycie to nie moment…

Skomentuj

Musisz być zalogowany żeby móc skomentować ten wpis.