Two steps behind …
Róźne miejsca, osoby, sytuacje.
Antyczne infolio z kamiennymi kartkami, miasto-księga trzech narodów na którego stronach pozostało jeszcze wiele do wyśnienia i zrozumienia.
Zachód słońca nad hamburskim freihafen. Ulice pełne kultury islamu.
Zmarszczone brwi nad próbami lektury setek bezwartościowych zapisów pokolenia konsumpcjonizmu.
Co jest, co będzie a co mogłoby.
Zapomniane nuty two steps behind. Czy rzeczywiście pisać o emocjach?
Moje namonologu rozciągnięte pomiędzy trzema miastami: tym skąd jestem, tym gdzie zostałem i tym w którym jestem. Szczyt we mgle smagany burzą. Bezkresne przestrzenie górskiej swobody.
Trzy tysiące sześćdziesiąt dwie sekundy.
Przestrzeń zamknięta, której granicami jest mur percepcji w którym na chwilę pojawia się szeroko otwarte okno.
Zamykam oczy i budzę się na placu Małostrańskim gdzie w witrynach odbija się wertykalnie przesłanie pravda vitezi a echo niesie poetę: „wierzę, iż sprawy ludu Twojego do rąk właściwych powrócą”.
Na zewnątrz jest rzeczywistość.
Trackbacki/pingbacki
Komentarze
Skomentuj
Musisz być zalogowany żeby móc skomentować ten wpis.
:) Domy, których już nie ma, domy, w których zostało iles mnie – wracam i jakby jakaś przeszkoda nie do pokonania w sercu – wiem, ze muszę=chcę stąd odejsć za chwilę…; miejsce, o którym nikt nie wiedział, że dla mnie było domem…