Moin
Jednego dnia, jeden po drugim zadzwonili panowie z windykacji. Zaczynają już być nudni. Dobrze, że wygląda na to, że ten serial tragikomiczny ma jakiś horyzont. Jednak.
Pointofwju jakby się przesunął conieco. Zdeszyfrował, odcyfrował rzeczywistość. Chyba dałem się podtopić trochę łatwym rzeczom, łatwym grypsom.
Wachlowałem trochę danymi, wyłapując promyki wśród żółtych liści drzew którymi obsadzona jest Ruhrstrasse na tym odcinku. Minie trochę czasu i od nagich konarów rzeczywiście zrobi się brzydko. Przypominać mi będzie kiedy tu przyjechałem.
Zobaczymy jaka będzie perspektywa po tych operacjach na bazach danych. Rokuje lepiej niż tydzień temu. Wszystko rokuje lepiej.
Wygrzebałem się z dedlajnów. Dzisiaj udało mi się nawet z radością opfocić kilka ujęć po zmierzchu w sposób udany i zadowalający. Serio.
Wnętrze – czy też raczej środek kreativefabrik na zapleczu ulicy przy której znajduje się biuro w którym pracuje – zbiło mnie w przeciągu pół sekundy z nóg. Nawet po dwóch piwach.
Dłubię w nosie i zastanawiam się czy mi dobrze.
A może by tak sobie jakąś domenę kupić?
Trackbacki/pingbacki
Komentarze
Skomentuj
Musisz być zalogowany żeby móc skomentować ten wpis.
Dedlajnów u mnie przybywa, jakby jesienny deszcz robił z nimi to samo co z grzybami. Dyrektor techniczny może wróci na poniedziałek do pracy (bo ponoć w sobotę pojawi się w Polsce). Światło słoneczne za oknem jest dzisiaj jaskrawe, ciepłe (to złudzenie, powietrze pachnie przymrozkiem). A tak informacyjnie, to http://www.jacca.pl/ jest zupełnie nieczynne … ;-)
„Nie dłub w nosie boś nie prosie”…pozdrowienia:)