okopany
Coraz kwaśniej tu od rana. Przyjdzie się rzeczywiście w świecie monitora zamknąć i optymalizować co się da nie zwracając przy tym uwagi na boki, na to co się wokół biurka biurowego tego dzieje. Miara moja taka jest dzisiaj, że niektórym, ba, nawet niektórym w stadzie tym bardziej, siła wyższa skąpi rozumu lub też nigdy nim rzeczonych nie obdarowała. Okopię się. Do zimy, do wiosny.
Podręczna kafejka (ta w przejściach Rynku) była niestety zamknięta. Pogoda lekko skiepszczona. Czasu niewiele (na taki krótki weekend się tak długo czeka). Nie szukaliśmy zatem specjalnie innej krynicy onlajnu. Trudno, tym razem bez relacji prawie na żywo. Byle do Poznania.
Jutro pokopiuję, może delikatnie coś poprawię, może jakaś wrzutka na digart (jakoś jałowo ostatni miesiąc te kadry czuję, heh, co ja mówię w ogóle nie czuję).
Przejdę się zaraz na spacer w kierunku miejsca pobytu długoterminowego. Dzisiaj to mnie miesza dziwna mieszanina smutku, radości, uczucia i zniechęcenia. Przejdę się. Przejdę to oddechnę.
Trackbacki/pingbacki
Komentarze
Skomentuj
Musisz być zalogowany żeby móc skomentować ten wpis.
nic.
no to niefajnie;
wybitnie śnią mi się pracowe cyferki i projekty, zaczynam odczuwać dyskomfort niemożności bycia sobą i dla siebie. wrzutki na digart co prawda zwykle nie robię, ale inne czynności artystyczne też mam zawieszone na kołku … ech …okopać się i przeczekać … fajny pomysł (nie-realny?)
okopać się żeby z dobrego miejsca rzucać granatami (a nie przeczekiwać) ;)
nie rzucanie granatami, ale celne serie z karabinu maszynowego na pierwszej linii frontu były w zeszłym tygodniu (efekt: podwyżka). a teraz to się nawet okopać nie dadzą, tylko lecimy wszyscy w natarciu i krzyczymy urraaa! i tak do upadłego. (nie ma jak się urwać z tej choinki, niestety).
no z tego co wiem to urwiesz się dopiero 24 grudnia;-) wszędzie tak samo…za prawdę powiadam Wam:-)