ouikent

(coś tu popsuli znowu z edytorem, trzeci raz piszę)

Mało co łapsk w sobotę nie przymroziłem nie mówiąc o aparacie. Zapiaszczył się już w Dębkach – to teraz go przynajmniej przepłukałem. Sesja wyszła mocno zimowa. Koncert G. średnio dobrze (tyle, że lokal typu bistro udający „Live Music Club” to jakaś pomyłka). Towarzystwo pracownicze napalone balować na Reeperbahn – ja chyba po raz pierwszy od dawna jako pierwszy odłączony.

Niedziela (nie muszę chyba mówić) horyzontalnie.

Skomentuj

Musisz być zalogowany żeby móc skomentować ten wpis.