Off
Półleżę na krześle, niemoc twórcza, off pełny, nie przejmuję się. Jakoś tak jest, że siebie samego nie przeskoczę.
Największą moją przyjemnością ostanio jest wieczorna sałatka w prawie stałym składzie: pomidory, mozarella i anchois (tu jest opcja-wariacja dopuszczalna pod nazwą tuńczyk).
Jest bilet, będzie weekend. Chyba jestem osobowością neurotyczną.
Czy ja mam aspirynę? Coś mnie łamie w kościach.
Może małe Schanze czwartek wieczór? Luzujmy zatem.
Skomentuj
Musisz być zalogowany żeby móc skomentować ten wpis.