Surrea
Trochę rozleniwiony, trochę zaspany oraz trochę zestresowany i wyprowadzony z równowagi. Tak wszystkiego odrobinę zafundował mi dzień dzisiejszy. Może jestem trochę nierozgarniętym zwierzęciem a miłość do pracy nie jest moją największą wadą ale szczerze mówiąc to chętnie bym poszedł na jakiś urlop. I to dłuższy niż dwa tygodnie. Surrealizmy anty-projektowania i a-logistyki w tej firmie zaczyna zakrawać na obszary zbliżone do wartości godne odnotowania w tabelach rekordów.
Jednak. Jednak, jednak… ni mniej ni więcej jak pozostało osiemnaście dni do świąt czyli do (już już mocno) zatęsknionego przyjazdu Młodej do Szczecina.
A potem? Jeszcze jedno odliczanko. Do maja – jestem niemal pewny. A potem do czerwca.
Wspaniałe czasy, mimo poniedziałkowych trzasków.
Trackbacki/pingbacki
Komentarze
Skomentuj
Musisz być zalogowany żeby móc skomentować ten wpis.
bywam. pozdrawiam. tęsknię. uśmiecham :-)