Poniedziałek „so lovely”
Nie cierpię takich poniedziałków kiedy zamiast kulturalnie przezimować dzień to dowiaduję się od rana, że mam zagęścić ruchy.
W dodatku na czwartek występ garniturowy plus uśmiechanie się jak małpa. I żeby się nic nie spieprzyło i żeby użyszkodnicy pokumali jeszcze abstrakty interfejsu stworzonego na potrzeby wyższego rzędu abstrakcji.
No to się wyżaliłem. Tylko coś dużo kursywy w tej notce.
Trackbacki/pingbacki
Komentarze
Skomentuj
Musisz być zalogowany żeby móc skomentować ten wpis.
…nie cierpie całoweekendowegoodkładaniaspraw na poniedziałek i tego zawodu, że w pierwszy dzień tygodnia ruszyć jeszcze trudniej
a co powiesz na całomiesięczne odkładanie czegoś? :D
podglądasz mnie?-tak bym powiedział:D
widać jestem z tego samego gatunku „deadliners’ów” :) – wiesz, że mnie chyba natchnąłeś do przemyśleń natury ogólnej, rzekłbym ogólnopokoleniowej? :) właśnie szukałem czegoś na editorial :) dzięki!