…
W tym miejscu miała powstać notka będąca podsumowaniem dzisiejszego (i nie tylko) dnia. Autor jednak bardziej bliski jest oddaniu się otępieńczej wegetacji niż czymkolwiek innemu… (czy ja w ogóle to po polsku napisałem?)
Trackbacki/pingbacki
Komentarze
Skomentuj
Musisz być zalogowany żeby móc skomentować ten wpis.
chyba czemukolwiek – masz racje – zgrzytnelo przy czytaniu :) ale wracajac do tematu – dzis sie z Toba zgodze – poddac sie otepieniu – po prostu o tym marze. najlepiej przynajmniej na miesiac. i jestem pijany. i chcialbym by tak zostalo. noc, otepienie i pustka ciszy…
wiesz…całkiem podobny stan wczoraj miałam
…stopień otępieńczej wegetacji wprost proporcjonalny do liczby dni dzielących od weekendu :)
są czasami takie dni – chociaż przyznaję (z uśmiechem wewnętrznym), że ostatnio coraz rzadziej… bardzo rzadko…
może to jakiś kurde globalny biorytm się po nas przetacza?
staram się temu przeciwdziałać jakoś, bo chyba nie uśmiecha mi się jednak rytm tylko i wyłącznie weekendowy… :p