Fjużyn

Siedzę na kanapie i wklepuję uparcie kolejne kilogramy linijek w asp a przede mną nie widać jakoś końca tych zadań pracowych na dzień dzisiejszy.

Inna sprawa, że natłok ten kompletnie mnie nie martwi ani nie psuje humoru.

Obok śpi zmęczony Promyczek który w weekendy musi odespać swoje mniej lub bardziej poranne wstawanie do pracy. Błękit nieba i słoneczna pogoda zachęca do wyrwania się na jakiś spacer fotograficzny, niestety dzisiaj jest to z wyżej wymienionych względów niemożliwe.

14:08 i żołądek trochę daje znaki, że pora najwyższa na trochę większe conieco a garnek kusi kapustom s párkami które może niedokładnie powstały na wzór tego przepisu (bo powstały na wskutek zaadaptowania parówek marki Frajda w zamrożonej, wigilijnej kapuście z grzybami od Teścia, za pomocą maggi oraz ziół wszelakich) ale też dobre są.

Tak mi się dzisiaj dobrze pisze te zaległe skrypty, że na razie nie ruszę do tego garnka, wena pryśnie i będzie zgrzytanie zębami. Ale tylko _na _razie się nie ruszę :)

A wieczorem Maleńczuk na deptaku w ramach Orkiestry. Taki nie do końca spoczynkowy dzień w stylu fjużyn :)

Trackbacki/pingbacki

Komentarze

Skomentuj

Musisz być zalogowany żeby móc skomentować ten wpis.