Termina

I wychodzi na to, że najlepsze są przedwsięzięcia mimowolne. Po butikowym rekonesansie dzisiaj popadliśmy w małą depresję tekstylną. Nie będzie chyba prosto wejść w posiadanie fatałaszków ślubnych.
Naturalnie natomiast i dosyć spontanicznie udało się nam zarezerwować już terminy w hotelu i wielce sympatycznym lokalu: Na Kuncu Korytarza.
Nie ma jak wu wei. Nawet nieświadome. A może zwłaszcza :)

Skomentuj

Musisz być zalogowany żeby móc skomentować ten wpis.