Myk-myk
O tej porze to tylko mogę napisać, że duże kółko z nanizanymi kółeczkami różnych, ponumerowanych rozmiarów, powoduje u mnie stłumione konwulsje śmiechowe. Tak. Przymiarka obrączek odfajkowana a ekipa za ladą wyglądała na wyjątkowo zmierzłą.
Do tego ustaliliśmy menu obiadowe. Ale nie u jubilera. W knajpie która dobrze rokuje na atmosferę.
A papierki z portfela: myk-myk
Co się tu na tym blogu wypisuje, ja pierdykam
Trackbacki/pingbacki
Komentarze
Skomentuj
Musisz być zalogowany żeby móc skomentować ten wpis.
oj pamiętam to myk-myk ;-)najprzyjemniejsze myk-myk na świecie :-D
no i dobrze…bo pieniądze są po to by je wydawać…najlepiej na same przyjemności;-)
czuję trochę, że jest tak, że im bardziej jestem starszy tym bardziej robię się skąpy ;) wniosek z tego taki, że to chyba najwyższa pora na zawarcie związku :)
ok, jak najbardziej – tylko powiedz mi dlaczego u części usługodawców/sprzedawców słowa 'ślub’, 'ślubne’ powodują automatyczne przełączenie na cennik z sufitu? :)
myk myk … a data jaka, bo ja nieuświadomione dokładnie … (nadal istnieję)
i na dzieci Kolego, i na dzieci!! bo to dopiero skarbonki bez dna!! ;-)
no ale dzieci to przynajmniej rosną :D
teraz to już chyba _wszystko wiadomo? :)
tak jak ceny ;-P
iii… ceny tak nie rosną, może maluteńko ;p
w porównaniu do wzrastania pensji, mam jednakowoż czasem wrażenie, że rosną z prędkością światła ;-) no ale oczywiście w szczecinie może być proporcjonalnie odwrotnie ;-P
:] ? nie za bardzo rozumiem tę prędkość światła; i co sz-n ma do tego?