Elf
Nie pamiętam dokładnie jak dawno to było. Może ze dwanaście lat temu?
Płyta z kilkoma naprawdę hitowymi numerami. Po uważnym wielokrotnym przesłuchaniu wydała mi się być odrobinę przeprodukowana. Pomimo tego niektóre utwory zapadły mi mocno w pamięć.
Kilka lat później, na sporadycznych odsłuchach – bo w końcu przecie to niemęska muza, parę tekstów trąciło mi zbytnio naiwną infantylnością.
Dzisiaj przestrzeń wypełniają te dźwięki i nabierają trochę innego wymiaru niż do tej pory.
W głośnikach Elf a ja mam dziwne wrażenie, że po coś tego kiedyś słuchałem.
p.s.
Eee, to chyba tylko chwilowa słabość, power chórków w singlach z poprzedniej płyty, to jest to
Skomentuj
Musisz być zalogowany żeby móc skomentować ten wpis.