[15]

Podwórko bloku z epoki radosnej, jedynie słusznej, twórczości architektonicznej. Przestrzeń klaustrofobicznie pomniejszona o postmodernistyczne wypełnienie tkanki miejskiej i rekonstrukcje dawnej zabudowy.

Beton, parking, biura, dużo mieszkań.

Dwie przecznice dalej, a ściślej mówiąc ‘jedne światła i jedne pasy’, znajduje się sympatyczny park z placem zabaw.

Niezależnie od wieku oraz ilości spożywanego alkoholu, jeden z betonowych podestów wiecznie jest okupowany przez mamy z dziećmi. Odświętnie, nawet przez ojców z symbolicznym piwkiem. Dzieci natomiast rozkładają na betonie kocyk i idylla rodzinna trwa.

Gdybym powiedział, że nie rozumiem kompletnie tych ludzi to byłoby to najbardziej delikatne określenie na jakie mnie stać. Kiedy tak patrzę na to codziennie to coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że pewien gatunek ludzki należałoby leczyć metodami wstrząsowymi.

Zaczynam obserwować u siebie przejawy instynktu ojcowskiego :)

Trackbacki/pingbacki

Komentarze

Skomentuj

Musisz być zalogowany żeby móc skomentować ten wpis.