Bez słów
Z jakiejkolwiek strony nie próbuję się nad tym wszystkim zastanowić to po prostu uśmiech mnie nie opuszcza a żadna, bardziej konstruktywna myśl, nie chce się wymyśleć.
Dziękujemy wszystkim którzy byli z nami i ciałem i duchem tego szczególnego dnia.
Podziękowania osobnego sortu składamy na ręce ekipy technicznej w niezrównanym górniczo-hutniczym (papparappa) składzie.
Bez Was ta impreza nie wyrobiłaby się ani logistycznie ani kondycyjnie.
No i na koniec, ale nie na końcu – dziękujęmy naszym Rodzicom, za to, że dzielnie wytrzymali naszą wizję imprezy
Wielkie Uśmiech się dla Was wszystkich.
Trackbacki/pingbacki
Komentarze
Skomentuj
Musisz być zalogowany żeby móc skomentować ten wpis.
Koleżanka z biurka obok (która swego czasu studiowała medycynę) twierdzi, że moja niemożność zaczerpnięcia powietrza do samego dna płuc i ból żeber to od śmiechu w bardzo dużej dawce :-)Śmiechu, uśmiechu, radości … zapamiętam do końca życia.Dziękuję.
Szacowna orkiestro, w imieniu zachwyconych przyjęciem weselnym gości, pragnę wszystkim osobom, które swymi działaniami przyczyniły się do sukcesu tegoż, złożyć serdeczne blog zapłać.
aż miło Was poczytać….;-) „tfu, tfu…na psa urok” (to tak na „zaś” – żeby nie zauroczyć;-))))
taktaktak – się dołączam. pełnogębnie uśmiechnięta ku Wam ;).
ból żeber od śmiechu? :> ;)
możebyśmy jakąś imprezkę na wrzesień zaplanowali? ;)
u mnie przez ostatni tydzień to trochę słabo z czytaniem :) ale skoro tak mówisz :)
mnie pytasz? jak mnie, to się nie kłopocz… ;)
ja tylko badam grunt :)
gratulacje