Coś na kształt afterki

Outlook uporządkowany, część zamieciona na szybko – ale nie pod dywan, część porozkładana już w organizerze. Obawiałem się nieco większego wstrząsu pourlopowego. A może się po prostu uodporniłem na pewne rzeczy?

Coraz bardziej nie rozumiem i nagłówków newsów i postaci w nich występujących. Może to i dobrze. Nie mam ciśnienia na zapamiętywanie ksywek rzekomych i prawdziwych, tajnych współpracowników byłych służb, byłego systemu. Z drugiej jednak strony zaczynam mieć małą chrapkę na kablówkę z jakimś podstawowym zestawem kanałów, tak około dziesięciu. Jeden jedyny w naszym odbiorniku chyba pomału mnie zaczyna nudzić. Czy to jakiś symptom małżeński?

Lepiej będzie jak potraktuję to jako bodziec motywacyjny w jesiennej walce o nasze własne, jak największe, mieszkanie :)

Z rzeczy bardziej rewolucyjnych: przeczytałem ostatnio (a nawet wczoraj) papierową książkę. Rzeźnia numer 5. Zdarza się.

Zatytułowałbym tę notkę obrzydliwie, coś jak ‘po urlopie’ ale postanowiłem w sposób postępujący nie radykalizować swoich poglądów.

Czego w nadchodzącym nowym roku szkolnym i Państwu życzę :)

Trackbacki/pingbacki

Komentarze

Skomentuj

Musisz być zalogowany żeby móc skomentować ten wpis.