Sobota

Telewizor katuje jakąś artystowską kupą a ja się dzisiaj zastanawiałem w sklepie nad zakupem anteny pokojowej.

Obyczajem sobotnim szanującej się rodziny udaliśmy się do hipermarketu by wypełnić możliwie maksymalnie koszyk dobrami konsumpcyjnymi.

Przede wszystkim chyba, że się tak kolokwialnie wyrażę, chyba za bardzo offowo nam jedzie z facjat bo z pustym koszykiem nie chciała nas zaczepić żadna promocja, nawet taka z kulawą nogą. W miarę postępu zapełniania było coraz lepiej. Ergo: nie jesteśmy straceni dla świata konsumpcji.

Co do rzeczonego wymiaru rewelacyjnych cen to nieźle nam się wydłużyły miny przy cenach kawy: te z półek nijak się miały do wskazań czytnika kodów kreskowych. Raczej szczerze wątpię żeby było to spowodowane stricte burdelem na półkach.

Dzisiejszej notce przygrywa The Clash – Lost In Supermarket, jak zresztą każdej wyprawie do sklepów wielkopowierzchniowych. Tak, mam takie marzenie: dorwać się do radiowęzła w takim miejscu i puścić to żądnym towarów konsumentom :)

Trackbacki/pingbacki

Komentarze

Skomentuj

Musisz być zalogowany żeby móc skomentować ten wpis.