Sobota
Telewizor katuje jakąś artystowską kupą a ja się dzisiaj zastanawiałem w sklepie nad zakupem anteny pokojowej.
Obyczajem sobotnim szanującej się rodziny udaliśmy się do hipermarketu by wypełnić możliwie maksymalnie koszyk dobrami konsumpcyjnymi.
Przede wszystkim chyba, że się tak kolokwialnie wyrażę, chyba za bardzo offowo nam jedzie z facjat bo z pustym koszykiem nie chciała nas zaczepić żadna promocja, nawet taka z kulawą nogą. W miarę postępu zapełniania było coraz lepiej. Ergo: nie jesteśmy straceni dla świata konsumpcji.
Co do rzeczonego wymiaru rewelacyjnych cen to nieźle nam się wydłużyły miny przy cenach kawy: te z półek nijak się miały do wskazań czytnika kodów kreskowych. Raczej szczerze wątpię żeby było to spowodowane stricte burdelem na półkach.
Dzisiejszej notce przygrywa The Clash – Lost In Supermarket, jak zresztą każdej wyprawie do sklepów wielkopowierzchniowych. Tak, mam takie marzenie: dorwać się do radiowęzła w takim miejscu i puścić to żądnym towarów konsumentom
Trackbacki/pingbacki
Komentarze
Skomentuj
Musisz być zalogowany żeby móc skomentować ten wpis.
życzę powodzenia ;)laureloth.blog.onet.pl
dziękuję i życzę wytrwałości w prowadzeniu bloga :)
a ja jak jeszcze raz w hipermarkecie usłyszę tę babę gadającą z radiowęzła, to padnę na ziemię i zatykając sobie uszy będę wrzeszczeć: „znowu te głosy! słyszę głosy!” – może mi wtedy przynajmniej promocyjne relanium przyniosą ;)p.s. naszkrobanie jest po śląsku, nie? musi być… tak mie się wydaje ;)
tam powyżej to ja – ciocia belumbowa, ino mnie literek kilka, nie wiem dlaczego, zeżarło :)
a mi się marzy partyjka paintballa w hipermarkecie w godzinach szczytu :D
’hipermarket to bardzo offowe miejsce’ – pozwolił sobie naszkrobać z. ///
a ja w zeszłą sobotę stałam w supermarkecie przed półkami z produktami oznaczonymi marką „fair trade” (sprawiedliwy handel) i – prawdę mówiąc – zasmuciłam się ogromnie, bo to tak świetna sprawa, że ja czekałam właśnie na chwilę, kiedy u mnie będzie można takie produkty kupić, ale średnio stać mnie na nie!! (dla przykładu, najtańsza czekolada kosztuje 8zł, więc wyobraźcie sobie ceny kaw i herbat..) i teraz kombinuję, co tu zrobić, żeby jednak wspierać sprawiedliwy handel, przy okazji nie bankrutując ;-)
nie no, Szwagier, ja zawsze wiedziałam że Twoja wyobraźnia jest PONAD :) jakbyś tak się przypadkiem na tę partyjkę wybierał – daj mi znać ;)
dekalog supermarketera:1. nie patrz przed siebie.2. patrz powyżej.3. patrz poniżej.4. nie słuchaj muzyki.5. nie słuchaj 'zapowiadaczki promocji’.6. nie zwracaj uwagi na jaskrawe kolory opakowań.7. nie zaglądaj ludziom do koszyków.8. nie ufaj promocjom.9. nie ufaj cenom -przyklejkom.10. zaufaj intuicji.przed wejściem do supermarketu zapisz na kartce czego potrzebujesz :)
zasada luźnych skojarzeń :p tylko i wyłącznie :p
no jak dla mnie to nawet bardzo offowe :p
ale nie mówisz chyba o polskim supermarkecie (8 zł? kilogram?) (?!)
bardzo zastanawia mnie punkt 1. – czy mógłbym poprosić o rozwinięcie tezy? :)
a proszę Cię bardzo: wszystkie towary, które 'powinny byc sprzedane’ są ustawiane na wysokości oczu. towary powyżej i poniżej są już mniej popularne, ale ich jakość nie odbiega od tych 'środkowych’, często są też tańsze… :)
oj mówię o polskim… to było akurat bomi ;-)a takerio, to teraz nie moę przestać o tym myśleć, jak te biedne dzieciaki (bo to przede wszystki o nie chodzi) zasuwają na tych polach, żebyśmy my mogli zjeść sobie czekoladę za 3zł. albo wypić kawę za ileś tam.. ech
ufff, jak to dobrze, że ja i tak nigdy nie mogę znaleźć tego czego szukam, przez to mój wzrok błądzący jest i nie może się skupić nad tym co mi marketoidy podsuwają ;)
no niektórzy np. nie jedzą mięsa bo nie mogą myśleć o zabijanych zwierzątkach; ja jestem za słaby na takie wyrzeczenia :p
jach zakodował anegdotę z radiowęzła hipermarketu. Konferansjer z niezbyt dobrą dykcją, namawiał do nabycia – „baby stulejką”.Chodziłąo o formę do ciasta – baba z tulejką… Over
czyli, że jak 'serwis pilnie wzywany do kasy numer siedemnaście – panu pociekło z ptaka’ – ale to chyba już z brodą jest :)
heh… ja również nie jadam mięsa
:DD nie słyszałam tego! Jach mnie poprawił, że konferansjer mówił „baba ze stulejką”. Ot co!
ta stulejka u baby to chyba jakaś promocja :) ale to chyba już nie jest 'fair trade’ :D
zal