Notatki na okładce

Kiedy wyrzucam nadmiar słów ze swojego słownika to mam wrażenie, że zdania stają się dłuższe. Czasami, obojętnie czy to sprawy zawodowe, czy też obserwacja relacji między ludźmi, zastanawiam się jak bardzo musi być opakowany przekaz, żeby nosił znamiona powszechnie akceptowalnego.

Kiedy słyszę na ulicy dialog pomiędzy ojcem i synem którego transkrypcja na potrzeby telewizji publicznej przypomina nadawanie alfabetem Morse’a, zastanawiam się jaka przepaść dzieli język współczesnej reklamy korporacyjnej i coś co przypomina mittelklasse penner slang.

Coraz większy kontrast – wniosek mało rewelacyjny. Popijam sok pomarańczowy i myślę jak się zmieścić pomiędzy nadmiarem nic nie wnoszących słów, ciszą i treścią życia, nachalną komunikacją wizualną a słowem które samo się ciśnie na usta kiedy człowiek uderzy się w palec.

Trackbacki/pingbacki

Komentarze

Skomentuj

Musisz być zalogowany żeby móc skomentować ten wpis.