Licha
Deprymujące nieco, przyznaję, są coraz to ciemniejsze poranki tygodnia roboczego. Po dzisiejszym wstawaniu mogę nawet stwierdzić, że zdecydowanie bardziej demotywująco to działa niż długie wieczory i wczesny zmierzch. Atawizm to jakiś czy inne licho?
Będac już przy lichach: dzięki takiej a nie innej kondycji instalacji pionu głównego i sąsiadce z dołu zaznajamiam się z pogotowiem spółdzielczym. Typowaliśmy werdykt odroczony jako, że wszystko wskazywało raczej na natręctwo starszej pani – jednakże upór rzeczonej okazuje się być nie do przejścia. Panowie specjaliści mają to obejrzeć dzisiaj, ehh…
Trackbacki/pingbacki
Komentarze
Skomentuj
Musisz być zalogowany żeby móc skomentować ten wpis.
Ciemne poranki nie sa takie zle – szczegolnie, ze ogladam wschod slonca, pedalujac do pracy :-) Bardziem mnie przeraza to, ze za kilka tygodni bede wychodzic z domu jak JESZCZE bedzie ciemno,a wracac gdy JUZ ciemno bedzie…:-/
no co do tych najkrótszych dni w roku to przyznaję Ci zupełną rację – generalnie biorę wtedy na przetrzymanie i wyobrażam sobie wyidealizowaną zimę na nartach w górach ;)
Ja po prostu wyobrazam sobie snieg…bo tutaj go jak na lekarstwo mamy ;-) A jak to nie dziala, to jade na plaze i ciesze sie morzem :-) Milej soboty ;-))
a czy można wiedzieć co to za tajemnicze 'tutaj’? :) bo przez chwilę wyobraziłem sobie Kalifornię ;) miłej niedzieli życzę :)
A mozna, mozna – w Hadze mieszkam. Daleeeko od Kaliforni…szkoda ;-) Milej ! :-)
współczuje…
:) na szczęście i tak bierzemy na przetrzymanie na czas krótki :)