Magiel

Okoliczności przyrody udowadniają, że cywilizacja stworzona przez człowieka to czasami kolos na glinianych nogach (chociaż można by powiedzieć – jeżeli chodzi o meritum – że na elektrycznych). Ciekawym czasami ile osób w takich okolicznościach wysnuwa głębsze wnioski z istnienia – głębsze ponad wykonanie telefonu do agenta ubezpieczeniowego oraz na potrzeby motywu przewodniego w maglu i na fajce w pracy.

Nie wiem skąd mi się to bierze ale często w obliczu żywiołów, ze szczególnym naciskiem na śnieżycę w mieście i paraliż komunikacyjny, odczuwam niemałą radochę na podobieństwo dziecięcią w zabawkowym. Chociaż z ręką na sercu to wichury, takie ot ponadmiar to już trochę takie bardziej straszne są. Hm. Może dlatego, że piętnaście centymetrów śniegu jest zdecydowanie mniej niebezpieczne i/lub tworzy czasami groteskowe obrazki? (taki latający garaż na ten przykład brzmi również groteskowo ale wygląda – jakby to powiedzieć – wprost przeciwnie)

Zupełnie swoją drogą to czasami mam wrażenie, że blog to też swoisty rodzaj magla…

Trackbacki/pingbacki

Komentarze

Skomentuj

Musisz być zalogowany żeby móc skomentować ten wpis.