Spleszyk …
Przechodziłem pewną industrialną ulicą poprzez dzielnicę Bahrenfeld. Wychodziło właśnie słońce wyraźnie rysując sylwetkę modernistycznej fabryki zaadaptowanej na biura.
W takich to właśnie momentach otwiera się okno w murze percepcji by pozwolić na dotknięcie niepoznanego.
Zatem i oto lekko nowa szata w (mam nadzieję) mniej depresyjnym klimacie wwitrynachodbicia.
Podobasię?
Czy to tylko złudzenie?
Trackbacki/pingbacki
Komentarze
Skomentuj
Musisz być zalogowany żeby móc skomentować ten wpis.
Wiesz że podobasię. Bardzo bardzo.
zaskakuje wielkością .. jasnością … innością …przywyknę ;-)
asynkycokej;)
hm hm; nie chcesz nowego spleszyka? :)
wielkość, jasność… muszę to przemyśleć :)
nołnołilużyn? :)
To też wiesz :)
wyjdę na wszechwiedzącego kurde ;)
Prawie.